W ciągu zaledwie 5 godzin naprawdę da się przygotować bagaże  i wybrać się na narty. Wiem to z własnego doświadczenia. Dziś zdradzę Wam sekret jak tego dokonałam i podzielę się swoimi doświadczeniami.

Wypad na narty w okolice Czarnej Góry

narty czarna góraZwykle, kiedy nadchodził czwartek, nie czułam, że jest to „mały piątek”, lecz raczej czwarty poniedziałek pod rząd. Byłam tak wyczerpana codzienną gonitwą i zarazem znudzona monotonią kolejnych dni, że w piątek po pracy wracałam zwykle do domu i zastygałam w kanapie przed komputerem. Od czasu gdy problemy zdrowotne uświadomiły mi ostatniej zimy jak wielu rzeczy jeszcze w życiu nie zrobiłam i że tak naprawdę czas przecieka mi przez palce, postanowiłam wziąć los we własne ręce. Od dawna marzyły mi się narty. Wydawało mi się jednak, że nawet gdybym pokonała swoją apatię, to wypad na 2, może 2 i pół dnia nie ma po prostu sensu. Aż trafiłam na ogłoszeniach o autokarach klasy lux –  Express Narty Czarna Góra. Co prawda nie skorzystałam z oferty, ale bliżej się nią zainteresowałam, ponieważ treść ogłoszenia obiecywała zaledwie jeden dzień białego szaleństwa. Pomyślałam zatem, że jeśli komuś brzydko mówiąc, opłaca się jechać na 1 dzień, to dlaczego ja nie mogę jechać na niemal 3 dni? Postanowiłam podejść do sprawy metodycznie i rozpoczęłam wyjazd z ołówkiem w ręku, planując przygotowania na kolejne dni tygodnia. Poniedziałek: pranie, wtorek: pakowanie, środa: zakup brakujących rzeczy, czwartek: zakupy spożywcze na drogę, ogarnięcie samochodu, piątek: wyjazd. Całość przygotowań zajęła mi aż tydzień, ale zapewniam Was, że dzięki temu czułam się trochę ekscytację –  jak przed wakacjami. W piątek zakapowałam wszystko i wszystkich do samochodu i po prostu wyruszyliśmy.

Pogoda na miejscu była niezbyt zachwycająca, ale pomimo tego udało się parę razy zjechać na nartach i dotlenić szare komórki. Perspektywa kolejnego weekendowego wyjazdu była tak kusząca, że już w drodze powrotnej zaczęliśmy razem snuć plany. Nasz cel na kolejny weekend to Zakopane.