Kiedy moja mama powróciła do malowania, cała rodzina była bardzo z tego faktu ucieszona. Wkrótce nazbierało się na tyle jej prac, aby móc zorganizować pierwszy od wielu lat wernisaż. Postanowiłam pomóc w tym mojej mamie i sprawić, aby była to impreza na najwyższym poziomie.

Piękna i nowoczesna sztaluga wystawiennicza

sztalugi wystawienniczeOdkąd pamiętam moja mama zajmowała się malowaniem obrazów. Niestety, kiedy zaczęła pracę w szkole, jako nauczyciela sztuki, nie miała już czasu na to, aby spędzać dni przy sztalugach. Dopiero kiedy przeszła na emeryturę postanowiła wrócić do dawnego hobby, co niezwykle nas ucieszyło. W końcu przyszedł moment, aby zorganizować wystawę. Nie jest mi to obcy event ponieważ doskonale pamiętam czasy, kiedy jako mała dziewczynka towarzyszyłam mamie na wernisażach. Postanowiłam jej pomóc i sprawić, aby wszystko prezentowało się jak najlepiej. Mama miała do wystawienia kilka prac malarskich, ale też wiele rysunków. Początkowo chcieliśmy je oprawić w antyramy, ale koniec końców zdecydowaliśmy się na sztalugi wystawiennicze. Przede wszystkim te, które znaleźliśmy były znacznie lżejsze do noszenia i wygodniejsze niż antyramy. Ponadto dzięki temu, że sztalugi stoją, a nie wiszą na ścianie, łatwiej było nam zagospodarować przestrzeń. Kolejną pozytywną ich stroną był fakt, że bez antyramy światło padające z okien bezpośrednio na rysunki nie odbijało się, dzięki czemu prace było widać doskonale. Sztalugi przez nas zakupione posiadały też bardzo nowoczesny design co jednocześnie sprawiło, że nie tylko były praktycznym przedmiotem, ale również dekorowały salę.

Kupienie sztalug okazało się strzałem w dziesiątkę. Można je było potem złożyć i schować nie martwiąc się, czy coś się nie potłucze lub porysuje. Poza tym w przypadku antyramy zawsze ogranicza nas rozmiar, a w przypadku sztalug nie, ponieważ możemy postawić na nich zarówno male rysunki, jak i te większe. Sztalugi zatem okazują się na dłuższą metę znacznie tańszą inwestycją.